Strona główna > Kraj > Jednoosobowy zarząd nad armią

Jednoosobowy zarząd nad armią

Wprawdzie nie ma już tych, którzy wytyczali bieg wydarzeń, co jednak nie oznacza, że nie należy podsumować ich niedawnych dokonań zaraz przed zbiorowym odejściem. Tym bardziej, że sprawa, o której chcę mówić, narusza fundamenty naszej republiki.

Pomimo, że jestem zwolennikiem spoglądania nieustannie w przyszłość, dla grupy spraw najważniejszych i najistotniejszych z punktu widzenia niezakłóconego funkcjonowania republiki, lubię odwoływać się w uzasadnianiu do przeszłości. Otóż demokrację i ustrój republikański nie bez przyczyny nazywa się najlepszym z ustrojów w cywilizacji zachodniej. Demokracja polega na wzajemnym zwalczaniu się konfrontując ze sobą różne programy działania, ale również na wzajemnych ograniczaniu, czyli na niemożności jednoosobowego decydowania o losach innych, zachowanie praw mniejszości itp. Prawnie zagwarantowane są ograniczenia w nadużywaniu władzy we własnym partykularnym interesie.

Ostatnia nowelizacja dotycząca utworzeniu działów administracji rządowej przeczy intencji samoograniczenia się poszczególnych pionów władzy. Nie tylko zrezygnowano z utworzenia działu ds. obrony narodowej, ale także nie pozwolono niezależnemu premierowi samodzielnie zdecydować, czy takie ministerstwo powołać. De facto zrezygnowano więc z kontroli Zgromadzenia Deputowanych nad rządem (ministrem obrony narodowej, którego nie będzie). Postanowiono, że sprawami armii zajmie się jednoosobowo prezydent. Ustawa przeszła głosami prawicowej partii Stronnictwo Republikańskie i ugruntowała przyznanie wszystkich wojskowych kompetencji Zdobysławowi Komorowskiemu – honorowemu i dożywotniemu przewodniczącemu tej partii. Tej partii i tego prezydenta już nie ma, ale problem pozostał (podpis pod ustawą złożył p. o. Prezydenta Wielkiej Polondii Jaromir Bracel).

Sam zainteresowany opowiadał się, aby za całe wojsko odpowiadał tylko prezydent i sztab generalny (obecnym Szefem Sztabu Generalnego jest członek partii, której Z. Komorowski przewodniczył), gdyż nie ma potrzeby, aby rząd się tą sferą również zajmował. Dodatkowo uniknęłoby to sporów kompetencyjnych, co ogólnie jest nie na rękę nikomu. Dlatego uznano, że całe wojsko w jednym ręku. Jaromir Bracel oponował, że rząd także odpowiada za bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne kraju, dlatego wojsko nie może pozostać bez nadzoru i wpływu rządu. Nawet ówczesny Prezydent Malcher Estery Naw nie miał nic przeciwko, by rząd sprawował w ustalonym stopniu kontrolę nad wojskiem.

Prezydent Wielkiej Polondii jest najwyższym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych Wielkiej Polondii. W przypadku wojny dowództwo nad armią przejmuje Szef Sztabu Generalnego. Siły Zbrojne bronią suwerenności, granic Wielkiej Polondii, zapewniają jej bezpieczeństwo, pokój oraz biorą udział w operacjach wojskowych na terenie Wielkiej Polondii i poza jej granicami, wynikające z porozumień Wielkiej Polondii. Natomiast konstytucyjną kompetencją rządu jest zapewnienie bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego państwa. Kompetencje rządu w tym zakresie wymieszane są więc z kompetencjami Sił Zbrojnych. Tylko, że ze względu na ostatnią nowelizację, rząd został całkowicie pominięty.

Czy prawo Wielkiej Polondii wspomina jeszcze o innych uprawnieniach rządu wobec armii? Do kompetencji generałów formacji wchodzi m. in. współdecydowanie wraz Szefem Sztabu Generalnego i przedstawicielem rządu o uzbrojeniu i modernizacji sprzętu formacji. Czyli wszystkie pozytywne zmiany mające na celu rozwój Sił Zbrojnych wymagają uczestnictwa rządu. Ponadto wynagrodzenia żołnierzy oraz dodatki służbowe określa rozporządzenie Premiera Rady Ministrów. Dawniej twórcy prawa uznawali konieczność współdecydowania rządu nad armią. Wraz ze zmianą władzy prezydenckiej, wszelkie istotne kompetencje miał przejąć Zdobysław Komorowski.

Cały czas zmierzałem do niezmiernie istotnej puenty. Z historii znane są przypadki dużej roli armii w możności siłowych rozwiązań konfliktów. Armia przejmuje władzę nad stolicą, armia ustala tymczasowego lub nietymczasowego dyktatora. Nie twierdzę, że tak będzie w tym przypadku. Ale ustrój republikański powinien charakteryzować się systemem wzajemnej kontroli jednych nad innymi, aby nie nadużywać swojej władzy dla partykularnych celów. Szczególnie niezmiernie istotne jest zapewnienie kontroli nad armią przez ciało kolegialne. W tym przypadku obserwujemy odejście od tej zasady. Było to największe z wypaczeń ustrojowych radykalnej prawicy.

 
Jon Łicki-Ogiński

Kategorie:Kraj Tagi: ,
  1. Jaromir Bracel
    23 Styczeń 2012 o 20:50 | #1

    Panie Jonie pragnę sprostować dwie sprawy:
    1)Napisał Pan, że pod ustawą widnieje mój podpis czyli pozwoliłem wejść tej ustawie w życie i ma Pan rację, ale doskonale Pan wie, że było to konieczne abym mógł powierzyć obowiązki premiera, wicepremierowi Malcherowi Estery Naw. Poza tym ustawa była przegłosowana w Zgromadzeniu Deputowanych zgodnie z prawem, więc nie było podstawy aby zarzucić bezprawny tryb jej przyjęcia. No właśnie głosowanie w Parlamencie… Pragnę zauważyć, że mimo aktywności, udziałowi w dyskusji nie wziął Pan udziału w głosowaniu nad poprawkami i całym projektem ustawy – ani się Pan nie zagłosował Pan przeciw rozwiązaniom, które teraz Pan krytykuje, ani nie wstrzymał się, gdyby chciał Pan coś zaprotestować. Jednak teraz jako minister spraw wewnętrznych i wicepremier ma Pan najlepszą okazję do rehabilitacji i przygotowania nowego projektu ustawy.

    • 24 Styczeń 2012 o 0:13 | #2

      Panie Jaromirze,
      Oczywiście wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Nigdy nie napisałem, że nie odbyło się zgodnie z prawem. Nie wziąłem udziału w głosowaniu, gdyż nie biorę udziału w głosowaniach osłabiających republikański charakter Wielkiej Polondii. Wziąłem jedynie czynny udział w dyskusji.
      Co do frustratów, którzy opuścili swój kraj i teraz ciągle go podglądają, nie wypowiadam się.

  2. Zdobysław Komorowski
    23 Styczeń 2012 o 21:16 | #3

    Bardzo mi przykro i ubolewam, że muszę zabrać głos w sprawie, ale tu chodzi o dobre imię prawicy i działaczy ją tworzących.
    Otóż autor niniejszego artykułu dopuścił się zdecydowanych (lecz dla niego typowych i jak najbardziej “stosownych”) nadużyć interpretacyjnych. Jako więc doświadczony polityk polondzki pozwolę sobie państwu sprostować informacje, jakie padły w artykule.
    Prawdą niezaprzeczalną jest, że ustawa o działach Rady Ministrów w obowiązującym kształcie przeszła głosami Stronnictwa Republikańskiego – polondzkiej partii prawicowej, krzewiącej wartości i ideały demokratyczne i republikańskie. Prawdą jest, że wśród działów nie ma tego odpowiadającego za obronę kraju. Kompetencje te, zgodnie z prawem leżą w gestii Szefa Sztabu Generalnego, Prezydenta Wielkiej Polondii i Premiera Rady Ministrów. Kolejność ma tu znaczenie, bo świadczy o ilości ów kompetencji, co nie znaczy, że żadna z tych trzech osób nie ma istotnego i wymiernego wpływu na losy Sił Zbrojnych Wielkiej Polondii. I ten fakt już jakby automatycznie obala tezy autora artykułu mówiące, jakoby moja skromna osoba zawłaszczyła sobie na własność sprawy armii – taka bowiem jest wymowa tego tekstu.
    W dalszej części skupię się nad szczegółami odnoszącymi się do wojska.
    Otóż można by zapytać, dlaczego takie rozwiązanie wybrano? Otóż naszą intencją było zapobiegnięcie sporów i komplikacji wynikających z realizacji zapisów ustawy, proponowanej przez pana Marszałka Jaromira Bracla i tak ochoczo wspieranych przez skrajną lewicę spod szyldu Liberalnych Demokratów Wielkiej Polondii (obecnie partii rządzącej). Polondzkie prawo jest i jeszcze długo będzie niedoskonałe, zawiłe i dość enigmatyczne w pewnych kwestiach, stąd przekonanie, że im bardziej jasne i proste reguły w kwestiach tak ważnych jak wojsko, tym lepiej dla obywateli i oczywiście armii. Dlatego też Stronnictwo Republikańskie zaproponowało poprawki do projektu ustawy.
    Wrócę tutaj jeszcze na moment do tego podziału kompetencji w sprawach armii, który złośliwi mogli by nazwać “triumwiratem” . Otóż jak wspomniałem za sprawy wojska odpowiadają Szef Sztabu, Prezydent i Premier (oczywiście wpływ pośredni mają na to również deputowani i dowódcy formacji), na co wybiórczo wskazał autor Jon Łicki. Rząd ma wpływ na budżet wojska, a więc jego rola w procesie rozwoju Sił Zbrojnych jest nie do przecenienia. I to jest fakt. Nie ma więc mowy o dyktacie Prezydenta, bo każdy ma określoną rolę, misję do wykonania. Tutaj pojawił się wątek, w którym autor artykułu mówił o powiązaniach Szefa Sztabu z moją osobą. Owszem, “czcigodny dżentelmen” (jak mawiała Iron Lady ;] ) był członkiem Stronnictwa Republikańskiego, jednakże nie mogło się to przekładać na kwestie związane z wojskiem, gdyż pan Mikołaj Staropolondzki to osoba niezależna, co wielokrotnie udowodnił, np. podczas ostatniego głosowania nad expose. Jak zatem autor Jon Łicki łączy te sprawy w logiczną i spójną całość, po czym wyciąga wniosek, że jedna osoba kontroluje całą armię… no cóż, zachowam tutaj ciszę.

    Na zakończenie pragnę dodać, że to co napisałem, to nie moja własna wersja, dla wybielenia samego siebie, bo ja nie mam nic do ukrycia. Moim celem było wyprostowanie mocno wygiętych informacji przedstawionych przez “czcigodnego dżentelmena” i przedstawienia rzetelnej wiedzy – odsyłam do naszych aktów prawnych i ich dokładnego przeczytania, tam bowiem znajdują się źródła potwierdzające moje informacje.
    To również rada dla “czcigodnego dżentelmena”, który ostatnio miał wielki problem ze zrozumieniem procedury wyboru Wicemarszałka a to dlatego, że nie wiedział o istnieniu prawa mówiącego o wyborach na ten urząd (sic).

  3. Iwo Kiepurski
    24 Styczeń 2012 o 14:25 | #4

    Ubolewam, że pan Komorowski vel Kaczyński nie może się rozstać z czymś z czego postanowił zrezygnować. Ciągle powraca i straszy.
    Śmieję się gdy słyszę o dobrym imieniu prawicy pana Komorowskiego vel Kaczyńskiego, który donosił na innych i porównywał swoich wrogów do zbrodniarzy wojennych. Może i prawica ma jakiś kodeks honorowy, ale na pewno nie pan Komorowski vel Kaczyński, który okazał się po prostu sprzedawczykiem i konfidentem (lubię to powtarzać, bo to jest kodeks honorowy dla ludzi ulicy takich jak ja). :D
    Pan Komorowski vel Kaczyński potwierdził wszystkie tezy pana Jona, potem chciał się wybielić, że mu się kariera nie udała i wskazał, że pan Staropolondzki się wychylil z jego wodzowskiej prawicy vel PiS. Trzeba się cieszyć, że nie wszyscy dali się zdominować samcowi alfa. Wystarczy przezytać ustawę o siłach zbrojnych aby zobaczyć kto tam rządzi wojskiem. Prezydent i mianowany przez niego szef sztabu. Pan Komorowski vel Kaczyński, który nie został wszechwłasnym imperatorem łże jak mało kto. Mały człowiek jak prezes PiS Jarosław Kaczyński.
    Trzeba mieć nadzieję, że kolejny prezydent nie wykorzysta wielkich kompetencji, które Komorowski vel Kaczyński przyznał dla siebie poprzez głosy swojej partyjki.
    Najlepiej tego pana już pomijać milczeniem, bo widać, ze ciągle się spina. Nikt pana już tu nie chce. Trzeba kraj budować.Dość panowie! Skończone!
    I jeszcze wybuczeć prawicowca. Buuuu, buuuu :D

  1. No trackbacks yet.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.